review #4 - GlossyBox by Kasia Tusk

10:17:00


GlossyBox - pudełkowy hit opanował cały świat. Praktycznie na jaki blog kosmetyczny nie wchodziłam, zawsze trafiałam na jakąś recenzję kultowego już pudełeczka. Nic więc dziwnego, że od jakiegoś czasu miałam ochotę spróbować tej magii. Gdy w Elle w ramach akcji rabatowej znalazłam kupon zniżkowy na GlossyBox, wiedziałam, że to ten moment!

W czym tkwi fenomen? W kilku wiążących się ze sobą rzeczach. Choć cena nie należy do najniższych (49 zł to moim zdaniem sporo na kosmetyki brane w ciemno; w przypadku subskrypcji wychodzi trochę taniej), to z drugiej strony dla większości z nas nie będzie innej okazji, by przetestować kosmetyki z wyższej półki. Bo prawda jest taka, że gdy zobaczyłam ceny w ulotce stwierdziłam, że poza lakierem nie kupiłabym nic... Za drogo. Ale każda kobieta pragnie odrobiny luksusu. W tym miejscu GlossyBox staje się najlepszym rozwiązaniem.

I druga kwestia - która z nas nie lubi otrzymywać prezentów? Tak, mam w sobie tę żyłkę hazardzistki, która sprawia, że myśl otrzymania tajemniczej paczki wydaje się niebywale kusząca. Poza tym powoli z każdym dniem, świadomość wydanych pieniędzy zanika. Zdecydowałam się na pakiet trzymiesięczny i mam wrażenie, że grudniowa paczuszka będzie dla mnie niczym prezent świąteczny. Fakt wydania sporej kwoty odejdzie do tej pory w niepamięć. 


To chyba dwa podstawowe powody - tak naprawdę proste sztuczki psychologiczne - dzięki którym GlossyBox cieszy się powodzeniem.

Dobra, a co było w pudełku?


Trafiłam na edycję specjalną - by Kasia Tusk. Nie jestem jej fanką, ale też nic do niej nie mam. Nie zrobiło na mnie więc szczególnego wrażenia to, że będę mogła przetestować jej ponoć ulubione kosmetyki.



PAT&RUB BY KINGA RUSIN CUKROWY SCRUB DO CIAŁA - ŻURAWINA I CYTRYNA, 40 ml
pełnowymiarowy produkt: 79 zł/500 ml
Pierwszym rozczarowaniem (tak, wiem, brutalnie się zaczyna) był scrub do ciała. Cudowny zapach nie jest w stanie zrekompensować wad produktu. Scrub ciężko się rozprowadza, a po zmyciu zostawia obrzydliwą lepką warstwę. Pierwszy raz spotkałam się z peelingiem, który trzeba następnie zmywać mydłem! Jeśli natomiast taki miał być efekt (tu ogromna jak dla mnie wada Glossy - brak instrukcji użycia na opakowaniach; dopiero teraz zaglądając na ich stronę zauważyłam, że tam są - bez sensu) - to mi się nie podoba. I ta cena... Taki peeling wolę sobie zrobić sama w domu. 


BIODERMA SENSIBIO H2O PŁYN MICELARNY, 100 ml
pełnowymiarowy produkt: 48 zł/250 ml
To moja pierwsza styczność z jakimkolwiek płynem micelarnym. Mam kapryśną i problemową cerę, a od jakiegoś czasu doradzano mi, by spróbowała tego cudeńka. Jestem zachwycona - świetnie zmywa makijaż i odświeża cerę. Rano nie zawsze mam czas na użycie żelu do mycia twarzy i stosowałam różne dziwne zamienniki. Teraz zakochałam się w tym płynie, sprawia, że skóra jest oczyszczona i promienna. Jestem na tak!
Ale nie wiem czy bym kupiła... Bo skoro to mój pierwszy płyn, to może wszystkie działają podobnie i nie ma czym się zachwycać? A cena do niskich nie należy.


WELLA PROFESSIONAL STAY STYLED FINISHING SPRAY, 50 ml
pełnowymiarowy produkt: 60 zł/300 ml
Rozczarowanie. Nie używam zbyt często lakierów. Moje włosy się szybko przetłuszczają, a na jakąkolwiek stylizację i tak są oporne. Akurat ten miałam okazję przetestować w sobotę, gdy wybierałam się na spotkanie blogerek. Teraz spójrzcie na notkę poniżej i powiedzcie, czy widać, że przez godzinę kręciłam włosy na lokówkę? 
Właśnie. Tak "utrwala" ten lakier. Ponadto skleja włosy i wcale się łatwo nie wyczesuje.


GOLDEN ROSE LAKIER DO PAZNOKCI RICH COLOR, produkt pełnowymiarowy
pełnowymiarowy produkt: 6,90 zł/10,5 ml
Tu nie muszę dużo pisać - te lakiery uwielbiam i używam od dawna. Trwałość to około 3 dni, czyli na moje miękkie paznokcie bardzo dobrze. Świetny szeroki pędzelek i doskonała konsystencja sprawiają, że używanie lakierów z serii Rich Color to czysta przyjemność.

Mi w pudełku trafił się kolor fioletowy. Tak, wiem, nie widać. Od jakiegoś czasu stwierdzam, że jest taki odcień fioletu, który jakimkolwiek aparatem próbowała uchwycić - i tak wyjdzie niebieski. W pierwszej chwili pomyślałam, że nic szczególnego, ale na paznokciach efekt jest oszałamiający. Coś pomiędzy fioletem, a niebieskością, chłodny, bardzo nowoczesny i dość ciemny.


LOVE ME GREENORGANIC ENERGISING FACE PEELING, produkt pełnowymiarowy
pełnowymiarowy produkt: 49,90 zł/75 ml
Peeling jak peeling. Fajny zapach, trochę zbyt rzadka konsystencja (ale szczególnie nie przeszkadza), działanie... peelingujące. Moim zdaniem wszystkie peelingi są podobne, nie widzę różnicy między poszczególnymi produktami. Bez zachwytów, ale okey.


PALMER'S BRĄZUJĄCY BALSAM DO CIAŁA, 50 ml
pełnowymiarowy produkt: 45,00 zł/250 ml
A z tym balsamem miałam przykrą przygodę. Nie opalam się - nie lubię brązowej skóry. Jednak stwierdziłam (pod wpływem szalonego natchnienia), że skoro po wakacjach mam jakieś resztki opalenizny (choćbym nie wiem jak wysokich filtrów używała, błyskawicznie się robię brązowa; miłość do wygrzewania się w słońcu nie ułatwia pogoni za bladością) - wyrównam koloryt skóry. Miało być delikatnie. Miało się równo rozprowadzać. Na blogu Kasi w notce o tym co włożyła do pudełka przeczytałam jeszcze, że nawet gdy nakładała go w pośpiechu, kolor był równy.
Cholera jasna, nigdy w życiu nie byłam tak łaciata. Przyłożyłam się do równomiernego roztarcia, ale produkt wcale się tym nie przejął i porobił mi smugi na ciele. Zaleta? Zmył się po dwóch dniach.
Okropny też jest zapach - słodki, mdły, duszący. Najgorsza rzecz z całego pudełka.


To tyle w kwestii produktów. I choć opinie mam mieszane, to w tym momencie nie potrafię jeszcze powiedzieć, czy przedłużyłabym subskrypcję. Bo cieszę się, że mogłam przetestować kosmetyki, po które nigdy bym nie sięgnęła, zwykle ze względu na ceny.

Poza tym kupując GlossyBox nie sądziłam, że trafię do całego magicznego świata! Tydzień temu otrzymałam na maila informację o trwającym konkursie. Stwierdziłam, że skorzystam i... dzisiaj dostałam paczkę pełnowymiarowych kosmetyków Pat&Rub. Wygrałam! Dostałam też niedawno maila, że jest kolejny konkurs - tym razem na stylizację z pudełkiem w ręce. Znowu zamierzam wziąć udział. Co więcej - za każdą wypełnioną ankietę na temat zawartości Glossy dostaje się punkty, które można potem wymieniać na kolejne pudełka. Kolejna świetna inicjatywa!



Dlatego na tę chwilę jestem zadowolona ze swojej trzymiesięcznej subskrypcji. A co będzie w listopadzie? Wkrótce się dowiemy ;)


You Might Also Like

14 komentarze

  1. ciekawe rzeczy ,fają zrobiłaś recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. gratuluję wygranej ;)
    próbowałam kiedyś bronzerów i choćby nie wiem co pisali na opakowaniu, że nie robi plam i nie zostawia smug, to nigdy się to nie sprawdzało i zawsze miałam na skórze jakieś smugi ;/ za to mogę polecić masło kakaowe do ciała, wyrównuje koloryt skóry i daje bardzo delikatny efekt opalania. Ja używam płynu miceralnego z eveline, jest tani, ale świetnie działa na moją skórę - wypróbuj ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno sprawdzę ten płyn ;)
      A z opalaniem chyba sobie odpuszczę. Jakoś rozjaśnianie karnacji lepiej mi wychodzi :P

      Usuń
  3. z powyzszych kosmetykow mam jedynie Bioderme- zaczelam ja uzywac jak mleczka do zmywania makijazu zaczynaly mnie zawodzic ..i tez jeste z niej zadowolona- kupuje w aptece mala buteleczke za 9,90, i nie wiem czy odwzylabym sie zmienic,choc moze masz racje- trzeba tez sprobowac innych produktow

    OdpowiedzUsuń
  4. biodermę miałam, ale szału nie było;D

    OdpowiedzUsuń
  5. zaciekawił mnie ten lakier ,muszę sobie taki kupić ! świetna recenzja !

    OdpowiedzUsuń
  6. zdziwiona jestem opinią o Plmersie,miałam go wypróbować ale teraz się zastanawiam czy warto zawracać sobie nim głowę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak chcesz być brązowa jak czekoladka i pachnieć jak perfumeria, to tak :P

      Usuń
  7. Jedno z lepszych pudełek, które do tej pory wydał Glossy Box :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cop raz bardziej kusi mnie aby zamówić Glossy Box ;D
    Świetny post :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam Kasię, a ten glossybox wydaje się super <3
    http://coeursdefoxes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. OO długo mnie tu chyba u Ciebie nie było,pozmieniało się:) Ja się boich takich boxów, ale może kiedyś się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbyś miała okazję złapać w promocji albo coś to się nie wahaj ;) A w cenie regularnej... sama nie wiem czy warto

      Usuń