Review #11 - Inglot lipstick 411

02:31:00

Długo szukałam szminki idealnej... Należę do tej grupy kobiet, która nie wychodzą z domu bez makijażu (nie, nie mam spożywczaka za rogiem ;)). Uważam, że delikatne podkreślanie urody na co dzień jest bardzo eleganckie.

Czasem jednak zwyczajnie się nie chce. Nie oszukujmy się - wczesne pobudki czy "stan poimprezowy" nie sprzyjają siedzeniu przed lustrem. Od pewnego czasu stosuję więc sztuczkę, która... sprawdza się. Maluje tylko usta i tuszuje rzęsy. Już tyle razy usłyszałam, że wyglądam pięknie (lub mam piękny makijaż), gdy ograniczyłam się do tego prostego rozwiązania, że moja kolekcja szminek zaczęła rozrastać się w zawrotnym tempie.



Dziś więc chciałabym krótko opowiedzieć o mojej ulubienicy - matowej pomadce z Inglota.



Na co dzień lubię kolory ciemne, ale bez przesady - szminka ma podkreślać urodę, a bardzo ciemne szminki wymagają dużo zachodu z dokładnym obrysowywaniem ust, by je powiększyć. W szufladzie mam mnóstwo czerwieni, jakąś czerń i jeden ukochany różowy Apocalips (recenzja tutaj), postanowiłam więc tym razem znaleźć dla siebie coś w odcieniach fioletu.



Kolor, który dobrała mi sprzedawczyni jest zachwycający! Nie umiem opisywać barw (należę do tych kobiet, które jak większość mężczyzn, słysząc ile jest odcieni niebieskiego łapie się za głowę ;)), ale powiedziałabym, że jest to coś pomiędzy ciemnym wrzosem, śliwką, a kolorem bordowym. W każdym razie numer jej to 411.

 

Pomadka jest całkowicie matowa, co na ustach wygląda niezwykle elegancko. Wbrew obawom o niewygodne rozprowadzanie, nie mam problemów z równomiernym pokryciem ust. Należy tylko pamiętać o tym, by zawsze ją zamykać - w trakcie zakupów testowałam egzemplarz, który długo stał otwarty na wystawie i uzyskanie poślizgu na ustach było naprawdę problematyczne. Ja jednak mam swoją szminkę od kilku miesięcy i nie zauważyłam by malowało się nią gorzej niż na początku.



Mat utrzymuje się zadowalająco długo. Gdy intensywnie oblizujemy wargi i dużo pijemy, szminka nabierze oczywiście delikatnego połysku, ale nie jest to rażący efekt. Poza tym wystarczy jeden ruch pomadką, by odzyskać idealnie matowe wykończenie.

tuż po nałożeniu

usta po wypiciu wody


Trwałość także określiłabym jako zadziwiająco dobrą. Wiadomo - picie i jedzenie nie sprzyja kolorowym pomadkom, ale produkt od Inglota ściera się równomiernie. W sytuacji, gdy po prostu mamy ją na ustach - utrzymuje się niewzruszona przez wiele godzin. Nie jest też bardzo podatna na rozmazywanie, więc nie musimy obchodzić się z makijażem jak z jajkiem, bojąc się by, nie daj Boże, włosy opadły nam na twarz itp.



Dla mnie równie ważny jest zapach - nosimy przecież go przez cały dzień pod nosem. Tu znowu nie mogę mieć żadnych zarzutów, a wręcz przeciwnie - szminka pachnie cudownie! Jest to coś delikatnie słodkiego, trochę kwaśnego. Kojarzy mi się z jakimiś owocami... Smakowite.

Na koniec - opakowanie. Pora na pierwsze zarzuty. Owszem, jest piękne - czarne, eleganckie, na wysoki połysk. Niestety, dzięki temu jest bardzo śliskie. Otwarcie szminki w nakremowanych dłoniach lub np. zmarzniętych sprawia duże problemy. Nie da się szminki odkręcić - trzeba pociągnąć, więc lubi się wyślizgiwać, szczególnie wtedy, gdy nam się spieszy i rozpaczliwie jej potrzebujemy ;). Na szczęście moje opakowanie po pewnym czasie się wyrobiło. Nie jest też tak problematyczne, jak z innej serii z Inglota, którego otwieranie zawsze kosztowało mnie tyle nerwów, że po prostu przestałam je zamykać.

Dobra szminka to podstawa szybkiego makijażu - nauczyło mnie tego doświadczenie. Z Inglotem miałam różne przygody - czasem kosmetyki były lepsze, czasem gorsze. Zawsze jednak tam wędrowałam szukając kolorówki - mają naprawdę szeroki wybór odcieni. Ta szminka okazała się strzałem w dziesiątkę. Kosztowała ok. 20 zł, co nie jest dużą kwotą za jakość jaką gwarantuje.

Polecam. A Wy, macie swoje ulubienice?




You Might Also Like

31 komentarze

  1. Lovely lipstick dear :D

    WWW.PUTRIVALENTINALIM.BLOGSPOT.COM

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się zakochałam w kolorze 422, gdy tylko poszła fama, iż ma wejść do sklepów Inglota... no, to była pierwsza rzecz po którą pobiegłam po wyjściu ze szpitala. Nigdy wcześniej nie miałam szminek z Inglot, zastanawia mnie czy wszystkie są dość... tępe, czy to tylko ta nowa seria.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tępe są te na wystawie - to właśnie ten problem z poślizgiem, o którym pisałam. Sprzedawczyni mi tłumaczyła, że wpływa tak na nie to, że stoją otwarte cały czas. Z moją własną nie mam takich problemów :)

      Usuń
  3. Piękny kolor! Z Inglota mam tylko czarną pomadkę w kasetce, ale jakość jej zachęca do sięgnięcia po inne szminki tej firmy. Cena rzeczywiście akceptowalna, biorąc pod uwagę zalety jakie wymieniłaś:) I kolor bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  4. szminka to jest wlasnie ten kosmetyk, ktorego uzywam sporadycznie... Bardzo podoba mi sie Twoja ulubienica-kolor-ciekawa jestem czy pasowalaby do mnie ? Jesli juz umaluje usta, to na taki dosc odblaskowy roz, bo wydaje mi sie,ze ten kolor fajnie rozjasnia zielone oczy... a ciemne kolory szminek mam wrazenie,ze mnie postarzaja..moze dlatego, ze jestem brunetka ? Przesylam cieple pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się kiedyś spotkamy, to dam Ci przetestować ;D Hmm, ja widzę Cię w czerwieni, jakiejś soczystej i seksownej... Teraz Bourjois w swojej nowej reklamie ma wspaniały odcień na który zachorowałam. Zgaduję, że Tobie by jeszcze bardziej pasował ;)

      Usuń
  5. Such a lovely color on you!

    x Dawn
    www.wickedlypleasant.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. przyznaję z ręką na sercu, że kolor rewelacja :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. no widzisz, Ty masz bardzo ładną cerę i wyraziste brwi, to możesz na to sobie pozwolić - ja naturalnie mam białe rzęsy i niewiele ciemniejsze brwi, także jeśli nie umaluję brwi, to wytuszowane rzęsy wyglądają przy nich śmieszne, a że nie lubię malować brwi bez podkładu... więc najczęściej albo maluję się całkowicie albo - w ogóle tego nie robię ;P
    to wynika chyba z tego, że nie lubię półśrodków :)
    a, no i cera - mam mnóstwo przebarwień po trądziku, także nawet lekki makijaż bez zatapetowania twarzy wygląda u mnie komicznie ;P
    od jakiegoś czasu zasadzam się na szminkę z Inglota, tyle, że czerwoną, zawsze jednak zapominam o niej, kiedy już jestem w pobliżu salonu ;P

    ściskam!

    P.S. Byłam w Moodo. Dramat. Coś żem znalazła, ale tylko się zezłościłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio "zrobiłam" zakupy w Moodo. Po dwóch godzinach walki udało mi się koszyk w sklepie internetowym doprowadzić do kwoty 199,67 i zadowalającej zawartości... Wtedy też się zorientowałam, że kartą można płacić tylko w stacjonarnych ;) Wybieram się za tydzień, zobaczymy co z tego będzie.

      Usuń
  8. Kolorek ładny ale nie mój ulubiony :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo Tobie ten odcień pasuje:) Ja ostatnio pokochałam róże i pomarańcze:) Generalnie z pomadką na ustach lepiej się czuję niż bez niej;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kolor idealny dla Ciebie :)

    xxo

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo ładna - do Ciebie idealnie pasuje,
    choć ja dla siebie wolę inne odcienie ;)

    pozdrawiam serdecznie
    Marcelka Fashion

    :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow ,love the Pictures ,amazing Sunglasses! Also the Lipstick looks gorgeous :)

    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  13. ja kupiłam raz szminkę z Inglota, miała piękne, czarne opakowanie, ale fakt ze masakrycznie mi wysuszała usta sprawił, że już nigdy tam szminki nie zakupiłam:) bo moje usta nie są jakoś podatne na wysuszanie. a tak jak się pod tym względem spisuje? bo nie doczytałam się tego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja :) Nie uwzględniłam tego w recenzji, pewnie ze względu na fakt, że z moimi ustami nic się nie dzieje po jej użyciu i nie przyszło mi do głowy, by o tym wspomnieć.

      Usuń
  14. Bardzo ładna! :) Hm, chciałabym taką, ciemniejszą. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Testowałam, ale była dużo ciemniejsza i nie pasowała mi na co dzień ;) Choć na imprezy - jak najbardziej!

      Usuń
  15. Do teraz do końca nie wiem, co mam myśleć o Inglocie. Część kosmetyków mnie zachwyciła, część jest w porządku, a część znienawidziłam :) Na (nie)szczęście nie mam do nich obecnie dostępu i nie muszę sobie nimi zbytnio zawracać głowy :)
    Ta szminka ma przepiękny kolor, w zasadzie po taki sięgam w szminkach najczęściej. Przepięknie Ci w nim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Cię ;) To pierwszy kosmetyk od nich, z którego jestem w pełni zadowolona. Wobec cieni mam mieszane uczucia... Ale bywam tam często ze względu na to, że nigdzie jeszcze nie widziałam tak szerokiego wyboru kolorów w rozsądnej cenie. Coś za coś ;)

      Usuń
  16. Uwielbiam takie kolorki na ustach <3

    OdpowiedzUsuń
  17. So nice!! :-)

    xoxo
    www.its-dash.com

    OdpowiedzUsuń
  18. That lipstick color looks very prett with your skintone and eyes.

    OdpowiedzUsuń
  19. Pięknie Sylwio jak zawsze. Pozdrawiam Patrycja

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja używam tylko błyszczyków i zazdroszczę innym szminek :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. ależ piękny kolor ! idealnie Ci pasuje <3
    http://coeursdefoxes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. nice color of lipstick :)

    http://www.lavinajampit.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Szminka fajna, ale interesuję mnie jak tytuł ma książka jaką czytasz, bo lubię taką tematykę :) PS. I czy jest fajna?? :) zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że fajna! :D To "Toystories", antologia, w której znajdziesz m. in. moje opowiadanie "Bogowie w szachy grają" :)

      Usuń