Outfit #62 - Heaven tonight

03:36:00



Ponoć w każdej bajce tkwi ziarnko prawdy... Moja bajka utkana jest z nici marzeń, piasku wspomnień i jednego Ziarna. Zabieram Was dziś do krainy Księżniczki Sylwii!

Dawno, dawno temu, za siedmioma Miastami, żyła Księżniczka Sylwia. Otoczona Dobrymi Wróżkami, spędzała dzieciństwo na zabawach z ukochanym Jednorożcem... Roześmiana goniła motyle, skakała z kwiatka na kwiatek i pływała z czarnymi łabędziami, zawsze w towarzystwie jednorogiego przyjaciela. Żyła beztrosko jak na księżniczkę przystało.

Ach! Co to był za widok, gdy na krzaku dzikiej róży przysiadała Rusałka Żałobnik, a oni, Księżniczka i Jednorożec, skradali się krok po kroku, by uchwycić ją w swe dłonie i kopytka... Księżniczka delikatnie stąpała, co w masywnych butach, które kochała - nie było łatwe. I gdy była o krok, jednym ruchem oplatała skrzydlatą istotę paluszkami, przykładała do ucha niczym pozytywkę i wsłuchiwała się w trzepot skrzydeł. Słyszeliście kiedyś ten magiczny dźwięk, który ponoć może burzyć krainy i tworzyć morza? Brzmi jak najpiękniejsza muzyka. Księżniczka to wiedziała.

Innym razem bawiła się z Jednorożcem w ganianego. Biegali po ogrodzie, a ona z dziecięcą naiwnością przywierała do ściany pastelowego pałacu. Oplatała swą twarz narzutką, która chroniła jej ramiona przed słońcem - i stapiała się z tłem. Wypowiadając zaklęcie stawała się niewidzialna, przenosiła do krainy kolorowych plam spod zamkniętych powiek. Jednorożec mógł szukać jej wtedy całymi dniami, więc zrezygnowany siadał pod jabłonią i wyciągał wiolonczelę. Zdolne to było zwierzę i sprytne. Szarpiąc struny kopytkami czekało, aż Księżniczka przybiegnie zwabiona Muzyką, usiądzie na trawie, mała i elegancka w białej sukience. Utonie w morzu dźwięków. Nigdy nie czekał dłużej niż minut kilka.

Aż pewnego dnia, nawet nie zauważając kiedy - Księżniczka dorosła. Jednorogi opiekun odszedł do innej księżniczki, zostawiając róg jako symbol przyjaźni, a życie przestało być beztroskie, choć pozostało fascynujące. I jedyne co zostało w niej z Dziecka, to śmiech. Śmiech w stronę Nieba, i Słońca, i Przyrody, tak poważnie niedorosły.


retouch Silvo&me
























Dress: Stradivarius
Blazer: H&M
Shoes: DeeZee.pl
Sunglasses: New Yorker

You Might Also Like

14 komentarze

  1. Bardzo mi się w takim outficie podobasz :) Świetnie wszystko dobrane i Ty taka pozytywna na dodatek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. o, jak Ci ładnie w takich pastelowościach!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ładny masz makijaż oczu! No i same oczy masz bardzo ładne :) A żeby ci jeszcze dosłodzić to ładnie wyglądasz :) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  4. świetne te zdjęcia, bardzo mi się podobają portrety w czerni i bieli, cudo <3

    OdpowiedzUsuń
  5. wisiorek do mnie nie trafia (wygląda jak klocek/penis jednorożca xD ) i kolor pomadki w tym przypakdu, ale reszta bardzo spoko ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. świetne zdjęcia - szczególnie podobają mi się te czarno - białe:*) pozdrawiam:*)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo melancholijna i smutna notka z lekką nutą nadziei. Zawsze gdy czytam o przemijaniu ogarnia mnie taki podniosły nastrój, a zdjęcia tylko podsyciły to wrażenie ;)
    A outfit bardzo wiosenny i ładny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przemijanie jest smutne, ale z drugiej strony wspomnienia są czymś pięknym :)

      Usuń
  8. HIM <3 Śliczne zdjęcia i świetny pierścionek! Jesteś urocza :)

    http://puggiedraws.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń