Review #15 - Bunny ring from Zombie Unicorn Jewelry

08:14:00

Jakiś czas temu wspominałam o tym, że nawiązałam współpracę z Zombie Unicorn Jewelry. W jej ramach dostałam trzy biżuteryjne drobiazgi, które na sklepowych zdjęciach skradły moje serce i które obiecałam solidnie wymęczyć i szczegółowo opisać. Dziś więc przychodzę do Was z moją opinią na temat drobiazgu, który jest kwintesencją słodkości...





Wybrana biżuteria przyszła ładnie zapakowana. Może i czerwone pudełeczko nie jest niczym nadzwyczajnym, ale lubię, gdy sklep opakowuje zamówienie - mam wtedy wrażenie, że dba o klienta. Drobiazg, a cieszy. No dobra, ale co jest w środku?!


Pierścionek! Gdy wypatrzyłam go na stronie ZUJ - wiedziałam, że musi być mój. Rzadko się zdarza, by coś słodkiego mnie zauroczyło - jeśli jednak taka sytuacja ma miejsce, to oddaję się bez reszty.



Królicza główka to stuprocentowa ręczna robota. Podziwiam talent - wykonana jest misternie, z dbałością o szczegóły. Piękne są różyczki, piękny pyszczek i te uszka nastawione na słuchanie. Całość osadzona na bazie w kształcie serca. Podoba mi się, że serduszko nie rzuca się w oczy przy pierwszym spojrzeniu, a stanowi jedynie urocze wykończenie.

Kolory wybrała mi właścicielka ZUJ - opcji było kilka, a ja zauroczona wszechogarniającą mnie 'słitaśnością' - nie byłam w stanie podjąć decyzji. Trafiłam na pastele - i dobrze, idealnie się zgrały z moją ostatnią stylizacją (LINK).



Modelina, z której wykonano pierścionek delikatnie się błyszczy. Próbowałam zrobić zdjęcia jak najlepiej oddające rzeczywistość, jednak nie wyszło. Pierścionek na wszystkich jest mocno rozświetlony - w rzeczywistości połysk jest bardziej subtelny, elegancki.

Podoba mi się też, że pierścionek jest regulowany - mam bardzo chude palce i często mam problem z dobraniem rozmiaru. Wiem jednak, że nie każdemu to przypasuje. Metal ponoć jest antyalergiczny - ja nie miałam z nim żadnych problemów, nie uczulił ani nic z tych rzeczy. Nie zauważyłam też odbarwień na skórze ani zmian w samym metalu (choć na razie miałam pierścionek na sobie tylko kilka razy - ale z drugiej strony w dni niezwykle upalne, więc przeszedł test w hardkorowych warunkach ;)).

 


Podsumowując - jestem zadowolona z tej ozdoby. Nie pasuje do każdej stylizacji, jednak od czasu do czasu odrobina słodkości nikomu nie zaszkodzi. Podoba mi się precyzja wykonania i niewygórowana cena. Chciałam się do czegoś doczepić, ale prawdę mówiąc... nie mam do czego. Jak można się oprzeć spojrzeniu tych małych czarnych paciorków, no jak?!

W którejś z kolejnych notek - przeczytacie moją opinię o dwóch wisiorkach, które sobie wybrałam. Zobaczymy czy będzie równie pozytywnie! :>


Dziękuję Zombie Unicorn Jewelry za przekazanie biżuterii do recenzji <3

You Might Also Like

12 komentarze

  1. Przyznaje, można się zakochać w takiej słodkości :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam misterność wykonania, choć to zupełnie nie 'ja' ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow jaka śliczna i urocza biżuteria . Piękna :)
    http://alicji-pasja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Great Post. Lovely Blog. I am really loving your blog.
    I am following your blog. pls follow back,xxx
    My blog new post click & comment

    OdpowiedzUsuń
  5. Słodkie. =3 Też kocham takie drobiazgi. Od jakiegoś czasu sama próbuję wykonywać biżuterię z modeliny, o czym zresztą jest też ostatnia notka na moim blogu. Btw. świetny post. C:

    OdpowiedzUsuń