Review #25 - Golden Rose, Style Liner

2:58:00 AM

Od niedawna eyeliner stał się podstawą mojego makijażu. Kiedyś znienawidzony, teraz ukochany. Moje podejście do niego zmieniło się odkąd znalazłam kształt, który pasuje do mojego oka. Ponadto jak kiedyś wspominałam: coraz bardziej cenię sobie wygodę. Kwestia ta dotyczy nie tylko ubrań, ale też makijażu - na co dzień potrzebuję czegoś szybkiego, a jednak z efektem: wow! Zestaw eyeliner plus wyrazista szminka spełnia moje wymagania.

Dziś - nietypowo. W jednym poście opinie o dwóch produktach, które tak naprawdę powinny być jednym. Niestety - nie są. Od pewnego czasu zakochana jestem w kosmetykach marki Golden Rose. Zaczęło się od lakierów, potem odkryłam fantastyczny fioletowy eyeliner (dziś o nim!), następnie - świetną szminkę. Idąc za ciosem zaopatrzyłam się też... w czarny eyeliner. I to pierwsza skucha. Zapraszam do lektury - zaraz dowiecie się za co pokochałam fioletowe wydanie, a znienawidziłam czarne!

Golden Rose, Style Liner, 14, 10



Od kosmetyków kolorowych tak naprawdę oczekuję dwóch rzeczy: wygodnej aplikacji i spektakularnej trwałości. Ach, i fajnego koloru oczywiście.

W kwestii koloru - oba linery się sprawdzają. Czerń jest intensywna, mocna, po prostu: czarna. Fiolet natomiast ma fajny odcień i metaliczny połysk. Efekt naprawdę ładny. Niestety, mój aparat (albo ekran komputera) nie chcą oddawać tego odcienia fioletu. Na zdjęciu jest niebieskawy, w rzeczywistości zbliżony jest bardziej do śliwki.

Aplikatory z tej serii skradły moje serce i sprawiły, że zapragnęłam, niczym fanka Pokemonów, zakrzyknąć: catch them all! - i ruszyć na polowanie. W opakowaniu znajdujemy bardzo miękki i precyzyjny pędzelek. Uwielbiam bardzo dokładne rysunki na oczach, niezwykle cienkie na początku i mocno pogrubione na końcach. Miękki pędzelek gwarantuje mi całkowitą kontrolę nad rysunkiem, pozwalając stopniować grubość linii i tworzyć najbardziej wymyślne grafiki na twarzy. Jakkolwiek narysowanie nim jednej klasycznej linii za pomocą jednego ruchu może sprawić trochę kłopotu, tak dla osoby, która lubi mieć całkowitą kontrolę nad rysunkiem - ten pędzel to mistrz. Miłość moja najprawdziwsza.

Problem jednak pojawia się gdy mowa o moim drugim oczekiwaniu: trwałości. I tu, co zaskakujące, pojawia się pierwsza rozbieżność w zależności od koloru.


Fioletowy eyeliner ma spektakularną trwałość. Trzyma wiele godzin. Niejednokrotnie stosowałam go z samego rana, zaspana, zapominając o bazie, lecąc na uczelnię i po całym dniu wracałam w makijażu, który wyglądał jak dopiero co zrobiony. Cudo! 

Zmywanie fioletowego Style Liner też nie stanowi żadnego problemu. Do demakijażu używam mleczka od Tołpy zamiennie z płynem dwufazowym z Ziai. Wystarczy jeden ruch wacikiem, by pozbyć się kresek. Chyba nie dziwicie się, że zakochałam się w tym produkcie i przy najbliższej okazji zaopatrzyłam w czerń?

I tutaj wtopa nie z tej ziemi. Mam głęboko osadzone oczy i odciskający się na powiekach eyeliner jest moją zmorą. Jeśli nie kupię naprawdę trwałego kosmetyku lub nie zastosuję wypasionej bazy - po godzinie przypominam pandę. Na razie sprawdził mi się tylko produkt od Essence, wszystkie inne marki (a testowałam wiele) - były wyrzucaniem pieniędzy w błoto. Essence jednak nie ma tak wspaniałego pędzla, a i trwałość fioletu nie wskazywała na to by czarny Style Liner mógł sprawiać kłopoty...

Niestety. Wystarczą dwie godziny bym na powiekach miała cudownie okropne podwójne kreski. Baza, którą stosuję (z Avonu) trochę poprawia sytuację - eyeliner wytrzymuje kilka godzin więcej. Chyba że jest upał - wtedy nic nie pomoże. Co jednak bardziej zaskakujące - zmycie tego produktu to jakiś koszmar. Żaden ze stosowanych przeze mnie produktów do demakijażu nie daje radę. Eyeliner rozciera się po całej twarzy, tak jakby kreska porwała się na kawałki i czarne plamy rozkwitają dosłownie wszędzie. Nie spotkałam się jeszcze z czymś takim. Co innego kosmetyki, które się podczas zmywania po prostu rozmazują. Ten efekt jakby poprzesuwać kreskę w różne miejsca buzi ciężko w ogóle opisać. Nawet nieprzyjemna dla cery, ale jednak stanowiąca ratunek dla desperata - woda z mydłem - rady mu nie dała.


Spotykałam się z sytuacjami, gdy kosmetyki "te same, ale o różnych kolorach" miały minimalne różnice w jakości. Tutaj jednak rozbieżność między nimi jest niewyobrażalna. 

Na inne rzeczy jednak narzekać nie mogę. Eyeliner Style Liner ma bardzo przyzwoitą cenę (ok. 12 zł) i fajną gęstość. Spotkałam się z opinią, że fiolet jest trochę zbyt rzadki, sama jednak tego nie zauważam. Maluje się nimi wygodnie i odpowiednio szybko zasychają na powiekach. Ponadto nie kruszą się. A jednak...

Fiolet to mój hit, który pewnie kupię jeszcze nie raz. Czerni nikomu nie polecam. 

You Might Also Like

16 komentarze

  1. Ja kupiłam czarny, zielony, brąz i granat i sprawdzają się rewelacyjnie. Może zmień bazę np. na Artdeco?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Może mi się trafił jakiś pechowy egzemplarz? Gdyby wina była tylko po stronie bazy to fiolet też by się rozmazywał. A fiolet trzyma genialnie. Bazę planuję zmienić za jakiś czas, ta mnie dotychczas jeszcze nie zawiodła, a różne kosmetyki już uratowała przed wylądowaniem w śmietniku.

      Delete
  2. Polecam bazę Elf, abrdoz rpzypomina Essence, ale wg mnie jest lepsza. Jesli chdozi eyeliner to abrdzo mnie ten fiolet zaciekawił i chyba sobie zakupię :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polecam, zwłaszcza, że niedrogi i wydajny :)

      Delete
  3. Szczerze mówiąc dawno nie używałam tego typu kosmetyków, mnie wystarcza tusz do rzęs, bo mam tendencję do tarcia oczu, szczególnie na wiosnę :)
    Pozdrawiam serdecznie, Mój blog/ KLIK :))

    ReplyDelete
  4. ja mam lovely niebieski i jest super ;)
    PorcelainDesire

    ReplyDelete
  5. Love the colors ;)
    http://retromaggie.blogspot.pt/

    ReplyDelete
  6. I need the purple eyeliner *.*
    http://retro-electric.blogspot.com/

    ReplyDelete
  7. Bardzo ciekawy post! Niestety z bardzo się nie wypowiem bo nie używam takich produktów:D

    ReplyDelete
  8. Cudny jest ten fioletowy :)

    ReplyDelete
  9. This colors are dope! :)

    http://naturallymarcela.blogspot.com/2015/05/my-first.html

    ReplyDelete

Wigsreview

Nastydress

Tosave.com