#ChristmasTime - Świąteczny przegląd prezentów

3:20:00 AM

Święta coraz bliżej! Pora więc na... tematyczne posty! W tym roku poziom mojej ekscytacji świątecznym czasem jest wręcz przerażający - nie pamiętam kiedy ostatni raz odczuwałam tyle frajdy na myśl o czasie z rodziną, choince, śniegu (którego nie znoszę, no ale błagam, święta bez śniegu? nieee, nie zgadzam się), kolorowych światełkach i innych kiczowatych ozdobach. To świąteczny czas! Magiczny czas! Ho ho ho!

A jak święta - to pora na prezenty. Dziś przygotowałam dla Was (subiektywny) przegląd świątecznych upominków. Oto moje pomysły - kilka kategorii, a w każdej z nich kilka rzeczy, które uważam za absolutne hity. Część z nich mam, część mi się marzy, mam nadzieję, że i Wy znajdziecie tutaj wartościowe inspiracje.

Zaczynamy!



Uwielbiam się rozwijać i zachęcam do tego wszystkich. Nie ma nic lepszego od wypoczynku, który przynosi nam korzyści na przyszłość - rozwija zdolności manualne, poprawia pracę mózgu czy uaktywnia na ogół ignorowane przez nas jego obszary. Najlepiej odpoczywam działając - rozwiązując łamigłówki czy tworząc.

Artimento to zestawy do malowania według numerów. W Fundacji, w której pracuję, organizowaliśmy ostatnio akcje we współpracy z tą firmą, kolejne też się kroją. Przypadł mi jeden zestaw do sprawdzenia jak to działa i powiem Wam, że jak dla mnie - bomba! W ramach zestawu dostajemy szkic z numerkami i farbki. W kilka chwil możemy przeistoczyć się w artystę-malarza, nawet jeśli zawsze sądziliśmy, ża natura poskąpiła nam talentu. Malowanie relaksuje, rozwija kreatywność, a jeśli przyłożymy się do pracy - po zakończeniu będziemy mogli powiesić własny obraz na ścianie. Frajda nie do opisania! 

Natomiast kategorię "logicznie" reprezentują zabawki CAST. Po raz pierwszy miałam to cudo w łapkach w miniony weekend. Kumpel na uczelni wręczając mi dziwne metalowe coś spytał "czy widziałam to kiedykolwiek"... I poszło. Odpłynęłam! Frajda płynąca z prób rozsupłania "tego czegoś" jest nie do opisania. Ja na swój pierwszy gadżet już poluję i znając siebie zacznę od któregoś wyższego poziomu trudności. Jeśli jednak zabawa w rozwiązywanie łamigłówek jest Ci obca - wybierz coś łatwiejszego. Szkoda się zrazić do tego umilacza czasu. Stoisz w kolejce, czekasz u lekarza, nudzisz się w pociągu, wyciągasz z kieszeni zabawkę... i świat przestaje istnieć. Magia.



Planszówki stały się ostatnio niezwykle modne - i dobrze! Odpowiednio dobrana gra potrafi rozruszać każdą imprezę, uspokoić nudzące się dzieci czy zapewnić rozrywkę na długie wieczory ze znajomymi, gdy za oknem zamieć. Wielu osobom planszówki kojarzą się z rozrywką dla dzieci - to błędne myślenie. Na półkach sklepowych znajdziecie całą masę gier, która i Was wciągnie. Ja prezentuje moje ulubione bądź najnowsze odkrycia.

Dixit to gra wymagająca wyobraźni - musicie odgadywać co ktoś miał na myśli. W zależności od skojarzeń uczestników gra może spodobać się zarówno najmłodszym, jak i tym dużo starszym. 

Ewolucja to karcianka. Dla mnie sentymentalna, bowiem pierwsza, jaką kupiłam. Dość skomplikowana wymaga zrozumienia wszystkich zasad, ale potem - wciąga bez reszty. Możesz hodować zwierzątka, wyposażać je w trujące kolce czy... pożerać zwierzaczki przeciwnika. A gdy nadchodzi pora karmienia - okaże się czyj gatunek ma szanse na przetrwanie.

Igranie z gruzem to prezent doskonały - testowałam! Dość klasyczna planszówka, jednak wypełniona po brzegi specyficznym humorem. Nie polecam grania z dziećmi - moc "przerżnięcie mistrza gry" czy pętla gwarantująca "orgazmy" raczej dla młodszych się nie nadają. Jeśli jednak bawi Was poczucie humoru widniejące na poniższych kartach (a nawet bardziej hardcore'owe) - w Igraniu się zakochacie.


Natomiast Pędzące Żółwie to gra niewiarygodnie prosta. Doskonała, by rozegrać kilka partii na zapoznanie ze sobą zupełnie obcych ludzi. Proste i skuteczne.

A co robią w tym zestawieniu trochę już banalne Scrabble? To proste - ja w nich rozkochałam swoje babcie. Jeśli zatem szukasz prezentu dla swojej babci czy kogokolwiek kto lubi rozwiązywać krzyżówki - może właśnie od Scrabble'i zacznij?



Ubrania i dodatki - jeden z najbardziej sztampowych prezentów. Można je podzielić na kategorie: łatwe i trudne. Do łatwych zaliczają się czapki, szaliki, rękawiczki i inne dodatki. Stosunkowo łatwe są też peleryny, legginsy czy ubrania oversize. Odradzam kupowanie rzeczy dopasowanych, obcisłych czy na przykład marynarek. Ogólnie kupując ubraniami kierujmy się trzema zasadami:

1. Poznajmy rozmiar obdarowywanego.
2. Dowiedzmy się jakie fasony lubi - bowiem rozmiar to nie wszystko.
3. Według gustu obdarowywanego, nie darczyńcy.

Proste? Jeśli kogoś bardzo dobrze znamy - w miarę. Jeśli to daleki znajomy - nieszczególnie.

Jeśli to nasza ukochana i chcemy jej kupić sukienkę idealnie przylegającą do ciała - lepiej od razu strzelmy sobie w głowę. Będzie za mała - będzie płacz i zgrzytanie zębami (bo utyłam!). Będzie za duża? Jeszcze gorzej (bo masz mnie za tłustą świnię!). Wyolbrzymiam? Być może. Ponoć do odważnych świat należy. Ale ja rzeczy dopasowanych kupować bym się nigdy nie odważyła.

A na grafice wszystko to, co moim zdaniem spodoba się alternatywnym duszyczkom. Wybór bardzo, ale to bardzo subiektywny. Pierwszy rząd to kolekcja H&M Divided na punkcie której w tym sezonie oszalałam. Rozpoznacie ją po charakterystycznych szarych metka. Drugi rząd to opcja dla mrocznych mężczyzn. Kolekcja od Queen of Darkness jest świetna. Przy okazji się wydało, że mam świra na punkcie męskich spódnic. Mrau! Natomiast trzeci rząd to niedawno przeze mnie odkryta marka Orska i kolekcja biżuterii Insekty, do której się ślinię nieustanie.

A na koniec...

Książki! Ich na tej liście nie mogło zabraknąć. Nie twierdzę, że literatura musi być pasją każdego, ale jeśli ktoś mi mówi, że w ogóle nie czyta - upieram się przy twierdzeniu, że po prostu nigdy nie trafił na żadną ciekawą książkę. Lektury... Ach, wiem, potrzebne, ale sama wspominam je jako koszmar, więc jeśli ktoś nie wynosi czytania z domu bądź sam w sobie nie odkryje tej pasji - ciężko, ciężko niezmiernie.

Jako jedna z polskich autorek w te święta zachęcam Was do kupowania polskiej literatury, aczkolwiek na grafikę wplotłam różne twory, reprezentujące różne gatunki i różne kraje (choć znowu ta różnorodność aż tak duża nie jest, bo są to książki, które mogę Wam polecić, ponieważ je czytałam). Wychodzę z jednego prostego założenia: dobra książka to dobra książka. Nie ważne jaką łatkę się jej przypisuje.

A Wy, macie już prezenty? Mam nadzieję, że poczuliście się choć trochę zainspirowani!

Miłego kupowania i pakowania,
VamppiV

You Might Also Like

6 komentarze

  1. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  2. gra jaką chciałabym dostać to kalambury, słyszałam że jest niezły ubraw typowa gra dla towarzyskich :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Grałam w którąś wersję i faktycznie - było interesująco ;)

      Delete
  3. świetny post- zaintrygowała mnie gra Igranie z gruzem :-)Nie wiedziałam, że taka pozycja jest nawet na naszym rynku :-) Książki - te w moim przypadku, zwłaszcza te z list must have to prezent zawsze trafiony :-)

    ReplyDelete
  4. Z tych propozycji gry planszowe najbardziej przypadły mi do gustu :)

    Aknezz

    ReplyDelete